Hmmm...ciągle gdzieś wracam...coś odnajduję...jestem gdzieś przez chwilę...uciekam...biegnę...zastanawiam się...próbuję ogarnąć...znikam...i znów się pojawiam...i już za dużo tego, nie umiem przez to zebrać myśli...zadręczam się...denerwuję...próbuję ogarnąć to wszystko...i poszukuję panicznie wręcz swojego miejsca w sieci...nie umiem go znaleźć...na dodatek dzisiaj ta wiadomość o śmierci amerykańskiego dziennikarza...i to, co się dzieje na Ukrainie...to wykracza poza mój umysł...do czego ludzie są zdolni, to niewyobrażalne...to wszystko jest dla mnie zbyt trudne, nie umiem się z tym pogodzić...i chce mi się płakać...
I mój błąd, że cały dzień przeleżałam...wyjątkowo, dawno tak nie było żebym po dyżurze nocnym tak nic nie robiła...i bardzo, ale to bardzo jestem na siebie za to zła...
Miałam dodać zdjęcia jakieś swoje, ale nie mam sił szperać w tych moich folderach...
Dodam tylko nutkę, która być może ukoi moje zszargane nerwy...
Dobranoc